wtorek, 9 listopada 2010

Złota Polska vs. biała szwedzka...

...a lato było piękne tego roku
aż się prosi, by przytoczyć Gałczyńskiego ;) Niestety to już tylko wspomnienie. Dzisiaj wyjeżdżając do szkoły rowerem cieszyłem się, że nie ma "aż takiego mrozu", no i faktycznie, mrozu nie ma...
Powrót ze szkoły wyglądał już zupełnie inaczej. Powiem tak - jadąc na rowerze w zamieć śnieżną zrozumiałem dlaczego Anaruk (chłopiec z Grenlandii) nie używał tego środka lokomocji. Pedałując przypominałem sobie wszystkie zasady przetrwania w arktycznym klimacie (kopanie jamy w śniegu, suszenie wygrzebanego spod śniegu runa leśnego na własnym ciele itp.)... Na szczęście się udało. Dotarłem. Powiem jedno:
JESTEM HARDCOREM :D
 ...jutro idę po bilet miesięczny ;)

a tak dla zaspokojenia ciekawości: tak wygląda pierwszy śnieżny wieczór w Szwecji.
Aż zatęskniłem za Krajem :)
Śniegu zdecydowanie powyżej kostek. Niektórzy wybierają się jutro rowerem do szkoły... :D

2 komentarze:

  1. u nas dla odmiany wczoraj +17 stopni i lampa!
    odliczamy dni do Waszego powrotu

    pzdr

    L

    OdpowiedzUsuń
  2. super cię widzieć bracie

    OdpowiedzUsuń