piątek, 17 grudnia 2010

P.M.AW.O.CH

...ale o so chozi??? Już tłumaczę:
Potrzeba -> Modlitwa -> Aktywna Wiara -> Odpowiedź -> Chwała
W tym miesiącu moje zasoby finansowe bardzo szybko się upłynniły - już po pierwszych dwóch tygodniach grudnia stan mojego konta wynosił 100 PLN, a tu jeszcze mieszkanie nie zapłacone... No dobrze, to trzeba się uśmiechnąć do rodziców, albo się u kogoś zapożyczyć...NIE, nie na tym polega wiara. Była potrzeba, wiem, że Słowo Boże mówi wiele razy na temat błogosławieństwa, także finansowego, ale tym razem uderzył mnie jeden fragment: 
Pwt 28:12  Jahwe otworzy dla ciebie bogate swoje skarby nieba, dając w swoim czasie deszcz, który spadnie na twoją ziemię i błogosławiąc każdej pracy twoich rąk. Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki.
Zacząłem więc modlić się o konkretną sumę pieniędzy (około 1000 zł), którą potrzebowałem do konkretnego dnia (wczoraj). Modliłem się między innymi w oparciu o powyższe Słowo. Ale co robić przez pozostałe dni? Stać bezczynnie, czekać mając "nadzieję"? NIE! Wiara jest pewnością, a nie nadzieją, ale wiara wymaga też działania. Od pierwszej modlitwy, wiedząc, że Bóg odpowiada OD RAZU na nasze prośby zgodne z Jego wolą (dlatego przydatne jest Słowo, żeby wiedzieć co jest Bożą wolą), tylko niestety czasami trzeba poczekać na odpowiedź (polecam "Dan 10:12-13  Powiedział więc do mnie: "Nie bój się, Danielu! Od pierwszego bowiem dnia, kiedy starałeś się usilnie zrozumieć i upokorzyć przed Bogiem, słowa twoje zostały wysłuchane; ja zaś przybyłem z powodu twoich słów.  (13)  Lecz książę królestwa Persów sprzeciwiał mi się przez dwadzieścia jeden dni. Wtedy przybył mi z pomocą Michał, jeden z pierwszych książąt. Pozostawiłem go tam przy królach Persów.")
Dlatego wielbiłem Boga i dziękowałem Mu, że te pieniądze przyjdą, że On nie zawodzi i nigdy się nie spóźnia. Tydzień temu przyszło niezapowiedziane 200 zł - ale to wciąż tylko część potrzeb (jeszcze 800 zł). Szczerze powiedziawszy wczoraj rano byłem już zdesperowany, żeby uruchomić awaryjne źródła, ale wtedy poczułem, że Duch Święty chce, żebym dalej dziękował Bogu i wierzył. Po szkole mieliśmy jeszcze dodatkową okazję, żeby się pomodlić z dwoma kolegami, więc poruszyłem tę sprawę. Po modlitwie jeden kolega zapytał: 
"-Ile musisz zapłacić za to mieszkanie? 
-Bóg zna moje potrzeby
-Bóg mi powiedział, że mam zapłacić za Twoje mieszkanie.Powiedz ile.
-1700 SEK (ok. 800 zł)
-O, to mniej niż myślałem. Chodź do bankomatu"
Chwała Bogu, który troszczy się o tych, którzy wierzą i szukają Jego Królestwa! ! ! Boże jesteś niesamowity - dzięki Ci za ten przełom! ALLELUJA! ! ! 
Tak samo może być w Twoim życiu!
A dodatkowo dodam, że Bóg zrekompensował tamtej osobie prawie calutką kwotę w inny sposób...ale to już inna historia :D

Dzisiaj mieliśmy w szkole spotkanie przedświąteczne:





Jutrzejszą noc spędzę w Warszawie. Na całe święta i Nowy Rok, specjalnie dla Ciebie najdroższy czytelniku:

Życzę Ci, żebyś miał odwagę poddania swojego życia Jezusowi - lepiej jest, gdy kieruje nim ktoś o najwyższych kompetencjach :) 

Wesołych świąt! ! !

wtorek, 14 grudnia 2010

10 dni

Ale wymyśliłem tajemniczy tytuł :) 10 dni po, ale też 10 dni przed... 
Już od 10 dni jestem NAJszczęśliwiej zaręczoną osobą na ziemi (no dobra, szczęśliwsza może być tylko Agnieszka :D ). A z kolei za 10 dni mamy wigilię. No i w zasadzie na tym kończy się cała symbolika tytułu ;) no ale przejdźmy do konkretów.

Tydzień mocno urodzinowy - zaczęło się od środowych obchodów urodzin pewnej Pięknej Znajomej :D
Te żabki, to pyszne ciastka zrobione z marcepanu

Choć to ostatni tydzień przed świętami, to nie zwalniamy biegu. W niedzielę odbyły się obchody 60. urodzin Pastora Ulfa Ekmana, w związku z tym spotkanie wyglądało nieco inaczej - cała masa pozdrowień z całego świata od różnych znanych i bardzo znanych chrześcijan, wszystko to za pomocą nagrań video. Po spotkaniu tort i kawusia/herbatka dla wszystkich obecnych (tak pod 2000 osób ;) )

W poniedziałek Szwedzi obchodzili dzień świętej Łucji, co uczczono również w szkole tradycyjnymi piosenkami tematyczno-świątecznymi
Z kolei wieczorkiem mieliśmy niesamowity zaszczyt gościć w "polskim domu" naszego dziekana wraz z żoną (Staffan i Eva Moberg). Niesamowici ludzie całkowicie oddani służbie Bogu. Praktycznie cały swój czas spędzają w kościele ucząc przedmiotów w szkole, prowadząc szkołę modlitwy, poradnictwo (Eva), a przy różnych okazjach angażując się w pomoc, gdzie tylko da się (kuchnia podczas konferencji dla młodzieży, chór świąteczny). Są niesamowici. Opowiedzieli nam troszkę więcej o sobie. W roku 90. z malutką 3-miesięczną córeczką pojechali do Rosji na misje. Byli pierwszymi misjonarzami, którzy trafili do wybranego przez nich regionu, którym była... SYBERIA! ! ! Później trafili jeszcze do Moskwy. W obu tych miejscach dziś są szkoły biblijne i silne kościoły. Byli świadkami wielu nawróceń, uzdrowień, cudów, doświadczali ochrony, błogosławieństwa finansowego, oprócz tego bywało też niebezpiecznie i bardzo trudno, wymagało to wiele wyrzeczeń i tak naprawdę oddania całego swojego życia innym... najbardziej niesamowite było jednak móc widzieć błysk w oku, gdy wspólnie, zgodnie mówili, że Boża chwała rekompensuje wszystkie trudności i niewygody, a Bóg, jeżeli Mu zaufasz NIGDY Cię nie zawiedzie. Po kilku latach wrócili do Uppsali i stal się zwykłymi członkami kościoła zaczynając od zera - wcześniej całe życie podporządkowali misji. Cały czas czerpali siłę z swojej relacji z Bogiem i zrozumienia czym jest Kościół. Potężne świadectwo.
Cudny czas.
Co przed nami? Teraz to już z górki: w czwartek test z przedmiotu Staffana (Biblical view of suffering/Biblijne spojrzenie na cierpienie), polska fika podsumowująca semestr, w piątek świąteczne obchody w szkole, a w sobotę w samolocik i do Warszawki praktykować to, czegośmy się nauczyli przez ostatnie 3 miesiące - życie jak najbliżej da się kochającego, pełnego mocy, troszczącego się i wszechmocnego Boga! ! !
Do zobaczenia

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Chwała na wysokości, a na ziemi... / Glory in heaven, and on earth...

Dwa i pół roku temu wszystko się zaczęło...a w ostatnią sobotę?
- Aguś, czy spędzisz ze mną popołudnie?
- Tak - jeszcze nie wiedziała w co się pakuje :)
Podróż samochodem, długo, ciemno, las, śnieg, noc...
Dojechaliśmy. Ośrodek Ribingeback, mały domek, zastawiony stół, przygotowane serwetki, obiadek, deserek...i świeczki, świeczki, świeczki... 217 świeczek. 
Ona, On, a potem to już jak w filmie: wyznanie, kolanko, bukiet kwiatów, pierścionek...i czekanie...uda się, nie uda, uda...UDA... TAK UDA!!! UDA...ŁO SIĘ!!!!!!!!! Powiedziała TAK!. Radość, chwała i uwielbienie dla Boga. Dzięki Ci Tato! ! ! Dzięki Ci Agnieszko!

Everything started two and a half years ago...and on last saturday?
- Aguś, would you like to spend this afternoon with me?
- Yes - she didn't know what is going to happen :)
Car ride, darkness, forest, snow, night...
We're there. Ribingeback, a small house, the table is ready, dinner, dessert... and candles, candles, candles... 217 candles.
She, He, and later just like in a movie: declaration of love, kneeling, flowers, the ring... and waiting... succes or not, yes... no... yeEEEESSSSS!!!! She said YES!!!!!!
Joy, praise and worship to God. Thank you Dad! ! ! Thank you Agnieszka!


Proszę Państwa, przedstawiam Wam moją narzeczoną! ! !
Ladies and gentlemen, I'd like to introduce my fiancee! ! !