Potrzeba -> Modlitwa -> Aktywna Wiara -> Odpowiedź -> Chwała
W tym miesiącu moje zasoby finansowe bardzo szybko się upłynniły - już po pierwszych dwóch tygodniach grudnia stan mojego konta wynosił 100 PLN, a tu jeszcze mieszkanie nie zapłacone... No dobrze, to trzeba się uśmiechnąć do rodziców, albo się u kogoś zapożyczyć...NIE, nie na tym polega wiara. Była potrzeba, wiem, że Słowo Boże mówi wiele razy na temat błogosławieństwa, także finansowego, ale tym razem uderzył mnie jeden fragment:
Pwt 28:12 Jahwe otworzy dla ciebie bogate swoje skarby nieba, dając w swoim czasie deszcz, który spadnie na twoją ziemię i błogosławiąc każdej pracy twoich rąk. Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki.
Zacząłem więc modlić się o konkretną sumę pieniędzy (około 1000 zł), którą potrzebowałem do konkretnego dnia (wczoraj). Modliłem się między innymi w oparciu o powyższe Słowo. Ale co robić przez pozostałe dni? Stać bezczynnie, czekać mając "nadzieję"? NIE! Wiara jest pewnością, a nie nadzieją, ale wiara wymaga też działania. Od pierwszej modlitwy, wiedząc, że Bóg odpowiada OD RAZU na nasze prośby zgodne z Jego wolą (dlatego przydatne jest Słowo, żeby wiedzieć co jest Bożą wolą), tylko niestety czasami trzeba poczekać na odpowiedź (polecam "Dan 10:12-13 Powiedział więc do mnie: "Nie bój się, Danielu! Od pierwszego bowiem dnia, kiedy starałeś się usilnie zrozumieć i upokorzyć przed Bogiem, słowa twoje zostały wysłuchane; ja zaś przybyłem z powodu twoich słów. (13) Lecz książę królestwa Persów sprzeciwiał mi się przez dwadzieścia jeden dni. Wtedy przybył mi z pomocą Michał, jeden z pierwszych książąt. Pozostawiłem go tam przy królach Persów.")
Dlatego wielbiłem Boga i dziękowałem Mu, że te pieniądze przyjdą, że On nie zawodzi i nigdy się nie spóźnia. Tydzień temu przyszło niezapowiedziane 200 zł - ale to wciąż tylko część potrzeb (jeszcze 800 zł). Szczerze powiedziawszy wczoraj rano byłem już zdesperowany, żeby uruchomić awaryjne źródła, ale wtedy poczułem, że Duch Święty chce, żebym dalej dziękował Bogu i wierzył. Po szkole mieliśmy jeszcze dodatkową okazję, żeby się pomodlić z dwoma kolegami, więc poruszyłem tę sprawę. Po modlitwie jeden kolega zapytał:
"-Ile musisz zapłacić za to mieszkanie?
-Bóg zna moje potrzeby
-Bóg mi powiedział, że mam zapłacić za Twoje mieszkanie.Powiedz ile.
-1700 SEK (ok. 800 zł)
-O, to mniej niż myślałem. Chodź do bankomatu"
Chwała Bogu, który troszczy się o tych, którzy wierzą i szukają Jego Królestwa! ! ! Boże jesteś niesamowity - dzięki Ci za ten przełom! ALLELUJA! ! !
Tak samo może być w Twoim życiu!
A dodatkowo dodam, że Bóg zrekompensował tamtej osobie prawie calutką kwotę w inny sposób...ale to już inna historia :D
Dzisiaj mieliśmy w szkole spotkanie przedświąteczne:
Jutrzejszą noc spędzę w Warszawie. Na całe święta i Nowy Rok, specjalnie dla Ciebie najdroższy czytelniku:
Życzę Ci, żebyś miał odwagę poddania swojego życia Jezusowi - lepiej jest, gdy kieruje nim ktoś o najwyższych kompetencjach :)
Wesołych świąt! ! !

