czwartek, 26 maja 2011

Odliczanie...

No dobra, przepraszam... długo mnie tu nie było, ale przyznam, że myśli krążące coraz bardziej wokół powrotu do Warszawy nie pomagają w znajdowaniu czasu na kolejne wpisy blogowe... a tyle się działo przez te dni, tygodnie, miesiące.

Zaczęło się od odwiedzin Ewci, czas był to przemiły, choć tak krótki. Dzięki Ewa za to, że znalazłaś chwilkę dla nas. Później to już z górki. Poza wchłanianiem Bożego Słowa, co cały czas jest naszym głównym i ulubionym zajęciem, mogliśmy też pomóc naszemu dobroczyńcy/przyjacielowi/doradcy przygotować żaglówkę do sezonu, później złapaliśmy oddech w pierwszych promieniach słońca nad jeziorem. Było to chwilę przed świętami, które uczciliśmy w licznym polsko-szwedzko-amerykorosyjskim gronie nie zapominając o żadnej z tak czcigodnych tradycji :). Później przełom kwietnia i maja to noc Walpurgii (choć nie jestem pewien, czy nie raczej Walburgi), czyli długie street mission pośród totalnie pijanej młodzieży i olbrzymich ognisk, ale za to w ciągu dnia studenci spływali rzeką na... zresztą sami zobaczcie. Później konferencja majowa by Pastor Ulf - niesamowita, a przy tym odwiedziny ekipy z Polonii (dzięęęęki), w tym mojej przeukochanej Mamusi :). I wreszcie nasz team trip, czyli wyjazd weekendowo-misyjny na północ Szwecji. Było suuuper. Bóg jest niesamowity i chce potężnie działać nawet przez Ciebie i mnie, tylko po to, by błogosławić swoim dzieciom! Chwilkę później narodziny mojej pięęęknej bratanicy Emilii Agaty Tradycji :D Nikodem... no co za babka! I wreszcie wielkie wydarzenie w naszej szkole, czyli uroczysty bankiet z Pastorem Ulfem, nauczycielami i różnymi atrakcjami. Piękny wieczór.
Teraz już w linii prostej zmierzamy do zakończenia naszej Szwedzkiej przygody. Dzisiaj zaliczyliśmy ostatni test, mamy jeszcze 3 dni zajęć, trasa powrotna (Uppsala-Skavsta/Nyköping-Poznań-Warszawa) przygotowana. Jedno się nie zmienia - oczekiwania i głód Boga. Wszystkie te i inne wydarzenia chętnie opowiem Ci osobiście już w Polsce, zapraszam od 4. czerwca :D

Jeszcze jedno. Już niedługo będziesz mógł w Warszawie doświadczyć tego, czego my doświadczyliśmy przez ostatni rok. Zapraszam na stronę: KURS BIBLIJNY lub na Facebooka! ! ! Naprawdę powinieneś tam być!


Efz 3:20-21  Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy,  (21)  Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków. Amen.





Made by Kuli







niedziela, 3 kwietnia 2011

U Rodzin owo...

Jejku, jejku... ile się tu dzieje. Na dzień doby przepraszam za coraz mniejszą regularność. Ostatnie tygodnie były tak intensywne, że hoho :)


Czas na misje (w wersji mini)
No właśnie. Za nami już ostatnie spotkanie grupki. Przez najbliższe 2 miesiące będziemy spotykali się w grupach, w których wybieramy się na weekend misyjny. Ja jadę na północ Szwecji do miejscowości Piteå (MAPA). Między 12., a 16. maja będziemy w 9 osób służyć i działać. Ewangelizacja, głoszenie, nauczanie, modlitwa za ludzi...będzie intensywnie. Najcudowniejsze jest, że kościółek do którego jedziemy liczy sobie najprawdopodobniej koło 20 osób (informacje jeszcze niepotwierdzone) i są baaardzo głodne naszego przyjazdu. Liczą, że przywieziemy im przebudzenie do miasta, a Pismo mówi, że "według wiary im się stanie" :D To będzie niesamowity czas. Bóg jest niesamowity, bo na 5 dni przed terminem kupna biletów na koncie miałem mniej niż 10 zł - bilety kupione. Alleluja!


Opłaty, opłaty..
W ostatni czwartek mieliśmy sprawdzian ufności Bogu, czyli wpłatę ostatniej raty za szkołę. Dla nas termin ten zbiegł się z opłatą za mieszkanie, a dla niektórych dodatkowo z kupnem biletów. Bóg jest wierny i zaopatruje. Mieszkanie opłacone, bilety (patrz wyżej) kupione... no po prostu Bóg jest niesamowity :D. Jak kiedyś czytałem świadectwa o tym, jak Bóg zaopatruje, to sobie myślałem, jak to super tak po prostu nie mieć, a Bóg nagle daje i wszyscy są szczęśliwi. Teraz wiem, że książki zdecydowanie nie przytaczają wiernie całej walki w modlitwie, walki o wiarę, zmagań z wątpliwościami, emocji, które można podeprzeć tylko (AŻ) wiarą... No po prostu szkołą wiary w praktyce. Bóg nie zawodzi, a Jego Słowo jest PRAWDZIWE i to jest najpiękniejsze.


Tytułowy tytuł
Zrobiło się nam urodzinowo. W piątek wieczorna zasadzka na Karolinę, w sobotę obchody urodzin Basi i Grzesia, dzisiaj urodziny Marty. No powariowali :D Dorzucam kilka fotek z wczorajszej imprezki.





sobota, 12 marca 2011

Bez zwolnienia

Eh, dużo wody upłynęło w rzece Fyris (taka miejscowa Wisła) od ostatniego wpisu, ale to tylko dlatego, że nie zwalniamy tempa. Szybki update informacji:


Tłusty czwartek
Szwedzi są ubodzy w tę tradycję, ale to nie powód, żeby ich nie edukować. Nasi polscy koledzy załatwili specjalną promocję w kawiarence w kościele na pączki dla Polaków... W zasadzie to były typowe (chyba) donuty z dziurką, ale jak się nie ma co się lubi... Nie było to jednak jedyne zaskoczenie, bo już po chwili pojawił się nasz niesamowity szef Peter - rodowity Szwed...
Peter przez chyba 2 tygodnie chodził w tym szaliku, a na paterze z pączkami jest napis po polsku: "Tłusty czwartek Promocja!" :D


Niespodzianka i radocha OGROMNA! ! !


Ostatki
Tutaj wykazał się Sz. P. Kuli, który wieczorem zaprosił ekipę akademikową i nie tylko na niespodziankę: prawdziwe kanadyjskie pencake'i z syropem klonowym! ! ! Niestety zdjęcia nie posiadam, ale ten smak pozostanie na długo w mojej pamięci :) Były jeszcze lody, ciasteczka i suuuper wieczór. W końcu podwójne święta (jeszcze dzień kobiet) trzeba świętować z fasonem :D
Ponieważ pojawiły się jednak zdjęcia, zamieszczam:




Szkoła
W szkole bez zmian - cały czas super, zapierająco dech w piersiach, przełomowo, objawieniowo, inspirująco, świeżo... Ostatnio zaczęliśmy kilka nowych przedmiotów (kończąc poprzednie testowym sukcesem). Jednym z przedmiotów jest Life and ministry of Jesus/Życie i służba Jezusa prowadzona przez znanego niektórym Joakima Lundqvista. Przedmiot niesamowity. Na pierwszych zajęciach przelecieliśmy przez połowę ksiąg Starego Testamentu (niestety nie starczyło czasu na wszystkie) i patrzyliśmy na występowanie w nich Jezusa! Tak, w Starym Testamencie, czyli przed Jego narodzinami! ! ! Super zajęcia, bardzo inspirujące i poszerzające myślenie. Na drugich zajęciach zaczęliśmy iść przez ewangelie chronologicznie, z opisami kultury Żydowskiej, której poznanie jest konieczne do zrozumienia Biblii. WOW, to było COŚ! ! ! Oprócz tego kończymy przedmiot Uzdrowienie, kontynuujemy "Wiarę, która zwycięża", "Ducha Świętego i Jego dary", "Przegląd Starego Testamentu". Tak, wiem. Same nazwy brzmią zachęcająco, ale to, co się z nimi kryje jest jeszcze lepsze! 
Przyjedź tu od września - nie pożałujesz :D
To chyba na razie tyle. Chwałą Bogu, że jest tak niesamowity! ! ! Pod każdym względem!
Serdecznie wszystkich pozdrawiam z powoli roztapiającej się Szwecji.

piątek, 25 lutego 2011

Ferie w Polsce

UWAGA, UWAGA, jest to pierwszy, historyczny wpis poczyniony z ziemi polskiej! :)


Tak, w poprzednim wpisie możecie poznać przyczynę wizyty w Polsce. Wszystko zaczęło się od samotnej podróży przez Szwecję w kierunku lotniska - trzy pociągi i dwa autobusy. Na ostatni autobus czekałem 50 minut, przez co w ostatniej chwili wbiegłem na lotnisko, ale dodatkowo samolot był opóźniony, więc mogłem uspokoić swoje tętno przed kontrolą graniczną. Lot samolotem zaczynał się przy zachodzącym słońcu, gdy wznieśliśmy się ponad chmury widok był oszałamiający.
No coś pięknego.
W kolejnych dniach opowiadanie rodzicom, spotkania z przyjaciółmi (Wera, Bartek dzięki za obiad, mam nadzieję, że meble będą służyć :D), rozmowy z rodzeństwem (Ola, Łukasz - szacun), odbieranie Matyldzi z przedszkola, zabawy z Ninką, usypianie Tymona no i oczywiście odrobinka nauki. 
TEN dzień nadszedł w czwartek. Była godzina 13:45 kiedy wszedłem do sali, w której siedziała trzyosobowa komisja. W tym momencie usłyszałem "proszę się zmieścić w 10 minutach"... i to stwierdzenie znakomicie opisuje przebieg obrony - szybko, sprawnie i na temat. Prezentacja, trzy pytanka i dziękujemy. Potem ogłoszenie wyników, rąsia-rąsia i wreszcie: DZIĘKI ŁASCE BOGA, KTÓRY PRZEPROWADZIŁ MNIE PRZEZ WIELE "INTERESUJĄCYCH" MOMENTÓW NA TEJ UCZELNI UKOŃCZYŁEM SWĄ EDUKACJĘ Z WYNIKIEM EGZAMINU DYPLOMOWEGO <<BARDZO DOBRY>>.
Taki właśnie jest Bóg - Bardzo Dobry - Jemu Chwała.


Pani Doktor, jeśli Pani kiedyś przeczyta ten wpis - jeszcze raz bardzo dziękuję za wywalczenie obrony w tym terminie, mam nadzieję, że podarek będzie inspirujący!


Dziękuję wszystkim za wsparcie i wspólne smsowo-facebookowe świętowanie.


A już w niedzielę o 16:00 będę znów w Szwecji - Bóg cały czas ma wiele do zrobienia we mnie.
  

niedziela, 13 lutego 2011

Mój bóG jest wieRny! ! !

Tak, wierny...taki jest właśnie nasz Bóg!
W przerwie świątecznej udało mi się skończyć pisanie pracy magisterskiej i złożyć komplet dokumentów do obrony. Zależało mi na tym, żeby móc się obronić przed czerwcem. Niestety podczas rozmowy z Panią Doktor, która organizuje egzaminy dyplomowe usłyszałem, że zorganizowanie obrony w terminie dla mnie dogodnym będzie raczej niemożliwe. No właśnie. W normalnych okolicznościach byłby to koniec tego wpisu, ale przecież nie kierujemy się "normalnymi okolicznościami", tylko wiarą!
Modliłem się i wierzyłem, że Bożą wolą jest egzamin w lutym (dokładniej w tygodniu wolnym od zajęć tu w Szwecji). Na przełomie stycznia i lutego jeszcze nic nie było wiadomo...ale od czego jest modlitwa i wiara w to, że jak Bóg coś mówi, jak coś decyduje, to nawet jeśli nie widzę, żeby coś się zmieniało, to WIEM, że stanie się zgodnie z Jego wolą. 
To ja może nie będę przedłużał.
21. lutego (w poniedziałek) wracam do Polski, by spokojnie przygotować się do egzaminu dyplomowego, który odbędzie się w czwartek 24. lutego o godzinie 14:00! ALLELUJA!
Bóg jest WIERNY!
Pani Doktor dziękuję za całą Pani walkę o tę obronę!
Chwała Bogu!

niedziela, 6 lutego 2011

...spodzianiki? Nie! :)

Co za ciekawy tydzień!
Chcę się z wami podzielić kilkoma sytuacjami z minionego tygodnia.
W środę po pierwszej lekcji jakoś tak się dziwnie złożyło, że jako pierwszy z całej klasy dotarłem do drzwi prowadzących do sali, w której jemy śniadanko. Po otwarciu drzwi moim oczom ukazał się następujący widok:
Nasz kochany szef (który ma niesamowite serce sługi i jest naprawdę Bożym facetem) przygotował dla nas Polaków imprezę niespodziankę. Na końcu stołu widać mopa, na którym zawieszona jest flaga z napisem "My Poland blessing" (pisownia oryginalna). Jak widać były talerzyki, kubeczki, herbata, kawa, świeczki, TORT! ! !, dużo śmiechu, czyli 20 minut czystej radości! ! ! Tak po prostu, bez powodu. 
Bóg ma takie samo nastawienie do nas. Tak po prostu czasami chce Cię docenić, bo jesteś Jego przyjacielem, dzieckiem, dziedzicem...


Druga sprawa, to moje urodziny. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za życzenia, modlitwy, Słowa, pamięć, wsparcie! A tak uhonorował mnie mój współlokator Kuli:


Na koniec jeszcze malutka ciekawostka do przemyślenia wprost z moich notatek. Zdane to zapadło mi w pamięć i zdaje się być wielką mądrością. Rzecz dotyczy nieustannego rozwoju:


Życie chrześcijanina jest jak bieg pod prąd na schodach ruchomych. Jeżeli się zatrzymasz, zjeżdżasz w dół! ! !



niedziela, 30 stycznia 2011

Czas na zmiany...

Nowy semestr, nowe wyzwania, nowe przedmioty... a Bóg wciąż tak samo NIESAMOWITY, wierny, kochający, zmieniający, dający siły i zwycięstwo w trudnościach. W związku z tym, że już troszkę przyzwyczaiłem się do trybu życia w Szwecji przyszła pora na zmiany. Chodzi o to, żeby wycisnąć z pobytu tutaj ile się tylko da się.


Od wtorku w zeszłym tygodniu zaangażowałem się w służbę przy nagłośnieniu. Na razie się przyuczam, ale cieszę się, bo jest to powrót do moich korzeni (eh te dwa lata w C-soundzie). Dzięki temu mam okazję do wstawania jeszcze wcześniej, i obsługiwania takiego cacka:

Kolejna zmiana to fakt, że zaczęliśmy się dodatkowo dokształcać na Livets Ord Theological Seminary. Jako wolny słuchacz razem z większością naszej ekipy chodzimy na kurs o nazwie Spiritual Formation Seminar. Przedmiot, którego celem jest rozwój naszego życia modlitewnego (co za nudy - pomyślisz) No właśnie o tym jest ten przedmiot. Tzn. nie o tym jak to nudno, tylko o tym jak może i ma być niesamowicie. Bo rozmowa z Bogiem, to nie nuda! NIGDY! W czwartek byliśmy na pierwszych zajęciach i czekamy na JESZCZE ! ! !


Dzisiaj pierwszy raz od świąt udało nam się spotkać na wspólnym obiadku, dorzucam kilka fotek:
Tę fotkę zrobił Grześ - zdolniacha, pewnie po tatusiu :D

Atak zza krzaka, ale za to jaka zdobycz :D