UWAGA, UWAGA, jest to pierwszy, historyczny wpis poczyniony z ziemi polskiej! :)
Tak, w poprzednim wpisie możecie poznać przyczynę wizyty w Polsce. Wszystko zaczęło się od samotnej podróży przez Szwecję w kierunku lotniska - trzy pociągi i dwa autobusy. Na ostatni autobus czekałem 50 minut, przez co w ostatniej chwili wbiegłem na lotnisko, ale dodatkowo samolot był opóźniony, więc mogłem uspokoić swoje tętno przed kontrolą graniczną. Lot samolotem zaczynał się przy zachodzącym słońcu, gdy wznieśliśmy się ponad chmury widok był oszałamiający.
No coś pięknego.
W kolejnych dniach opowiadanie rodzicom, spotkania z przyjaciółmi (Wera, Bartek dzięki za obiad, mam nadzieję, że meble będą służyć :D), rozmowy z rodzeństwem (Ola, Łukasz - szacun), odbieranie Matyldzi z przedszkola, zabawy z Ninką, usypianie Tymona no i oczywiście odrobinka nauki.
TEN dzień nadszedł w czwartek. Była godzina 13:45 kiedy wszedłem do sali, w której siedziała trzyosobowa komisja. W tym momencie usłyszałem "proszę się zmieścić w 10 minutach"... i to stwierdzenie znakomicie opisuje przebieg obrony - szybko, sprawnie i na temat. Prezentacja, trzy pytanka i dziękujemy. Potem ogłoszenie wyników, rąsia-rąsia i wreszcie: DZIĘKI ŁASCE BOGA, KTÓRY PRZEPROWADZIŁ MNIE PRZEZ WIELE "INTERESUJĄCYCH" MOMENTÓW NA TEJ UCZELNI UKOŃCZYŁEM SWĄ EDUKACJĘ Z WYNIKIEM EGZAMINU DYPLOMOWEGO <<BARDZO DOBRY>>.
Taki właśnie jest Bóg - Bardzo Dobry - Jemu Chwała.
Pani Doktor, jeśli Pani kiedyś przeczyta ten wpis - jeszcze raz bardzo dziękuję za wywalczenie obrony w tym terminie, mam nadzieję, że podarek będzie inspirujący!
Dziękuję wszystkim za wsparcie i wspólne smsowo-facebookowe świętowanie.
A już w niedzielę o 16:00 będę znów w Szwecji - Bóg cały czas ma wiele do zrobienia we mnie.
piątek, 25 lutego 2011
niedziela, 13 lutego 2011
Mój bóG jest wieRny! ! !
Tak, wierny...taki jest właśnie nasz Bóg!
W przerwie świątecznej udało mi się skończyć pisanie pracy magisterskiej i złożyć komplet dokumentów do obrony. Zależało mi na tym, żeby móc się obronić przed czerwcem. Niestety podczas rozmowy z Panią Doktor, która organizuje egzaminy dyplomowe usłyszałem, że zorganizowanie obrony w terminie dla mnie dogodnym będzie raczej niemożliwe. No właśnie. W normalnych okolicznościach byłby to koniec tego wpisu, ale przecież nie kierujemy się "normalnymi okolicznościami", tylko wiarą!
Modliłem się i wierzyłem, że Bożą wolą jest egzamin w lutym (dokładniej w tygodniu wolnym od zajęć tu w Szwecji). Na przełomie stycznia i lutego jeszcze nic nie było wiadomo...ale od czego jest modlitwa i wiara w to, że jak Bóg coś mówi, jak coś decyduje, to nawet jeśli nie widzę, żeby coś się zmieniało, to WIEM, że stanie się zgodnie z Jego wolą.
To ja może nie będę przedłużał.
21. lutego (w poniedziałek) wracam do Polski, by spokojnie przygotować się do egzaminu dyplomowego, który odbędzie się w czwartek 24. lutego o godzinie 14:00! ALLELUJA!
Bóg jest WIERNY!
Pani Doktor dziękuję za całą Pani walkę o tę obronę!
Chwała Bogu!
W przerwie świątecznej udało mi się skończyć pisanie pracy magisterskiej i złożyć komplet dokumentów do obrony. Zależało mi na tym, żeby móc się obronić przed czerwcem. Niestety podczas rozmowy z Panią Doktor, która organizuje egzaminy dyplomowe usłyszałem, że zorganizowanie obrony w terminie dla mnie dogodnym będzie raczej niemożliwe. No właśnie. W normalnych okolicznościach byłby to koniec tego wpisu, ale przecież nie kierujemy się "normalnymi okolicznościami", tylko wiarą!
Modliłem się i wierzyłem, że Bożą wolą jest egzamin w lutym (dokładniej w tygodniu wolnym od zajęć tu w Szwecji). Na przełomie stycznia i lutego jeszcze nic nie było wiadomo...ale od czego jest modlitwa i wiara w to, że jak Bóg coś mówi, jak coś decyduje, to nawet jeśli nie widzę, żeby coś się zmieniało, to WIEM, że stanie się zgodnie z Jego wolą.
To ja może nie będę przedłużał.
21. lutego (w poniedziałek) wracam do Polski, by spokojnie przygotować się do egzaminu dyplomowego, który odbędzie się w czwartek 24. lutego o godzinie 14:00! ALLELUJA!
Bóg jest WIERNY!
Pani Doktor dziękuję za całą Pani walkę o tę obronę!
Chwała Bogu!
niedziela, 6 lutego 2011
...spodzianiki? Nie! :)
Co za ciekawy tydzień!
Chcę się z wami podzielić kilkoma sytuacjami z minionego tygodnia.
W środę po pierwszej lekcji jakoś tak się dziwnie złożyło, że jako pierwszy z całej klasy dotarłem do drzwi prowadzących do sali, w której jemy śniadanko. Po otwarciu drzwi moim oczom ukazał się następujący widok:
Nasz kochany szef (który ma niesamowite serce sługi i jest naprawdę Bożym facetem) przygotował dla nas Polaków imprezę niespodziankę. Na końcu stołu widać mopa, na którym zawieszona jest flaga z napisem "My Poland blessing" (pisownia oryginalna). Jak widać były talerzyki, kubeczki, herbata, kawa, świeczki, TORT! ! !, dużo śmiechu, czyli 20 minut czystej radości! ! ! Tak po prostu, bez powodu.
Bóg ma takie samo nastawienie do nas. Tak po prostu czasami chce Cię docenić, bo jesteś Jego przyjacielem, dzieckiem, dziedzicem...
Druga sprawa, to moje urodziny. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za życzenia, modlitwy, Słowa, pamięć, wsparcie! A tak uhonorował mnie mój współlokator Kuli:
Na koniec jeszcze malutka ciekawostka do przemyślenia wprost z moich notatek. Zdane to zapadło mi w pamięć i zdaje się być wielką mądrością. Rzecz dotyczy nieustannego rozwoju:
Chcę się z wami podzielić kilkoma sytuacjami z minionego tygodnia.
W środę po pierwszej lekcji jakoś tak się dziwnie złożyło, że jako pierwszy z całej klasy dotarłem do drzwi prowadzących do sali, w której jemy śniadanko. Po otwarciu drzwi moim oczom ukazał się następujący widok:
Nasz kochany szef (który ma niesamowite serce sługi i jest naprawdę Bożym facetem) przygotował dla nas Polaków imprezę niespodziankę. Na końcu stołu widać mopa, na którym zawieszona jest flaga z napisem "My Poland blessing" (pisownia oryginalna). Jak widać były talerzyki, kubeczki, herbata, kawa, świeczki, TORT! ! !, dużo śmiechu, czyli 20 minut czystej radości! ! ! Tak po prostu, bez powodu.
Bóg ma takie samo nastawienie do nas. Tak po prostu czasami chce Cię docenić, bo jesteś Jego przyjacielem, dzieckiem, dziedzicem...
Druga sprawa, to moje urodziny. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za życzenia, modlitwy, Słowa, pamięć, wsparcie! A tak uhonorował mnie mój współlokator Kuli:
Na koniec jeszcze malutka ciekawostka do przemyślenia wprost z moich notatek. Zdane to zapadło mi w pamięć i zdaje się być wielką mądrością. Rzecz dotyczy nieustannego rozwoju:
Życie chrześcijanina jest jak bieg pod prąd na schodach ruchomych. Jeżeli się zatrzymasz, zjeżdżasz w dół! ! !
Subskrybuj:
Posty (Atom)



