Poniedziałek i wtorek, to dwa kolejne testy, za to w środę mieliśmy dzień z Pastorem Ulfem Ekmanem, który jest założycielem kościoła Livets Ord, autorem większości naszych "podręczników", człowiekiem bardzo używanym przez Ducha Świętego na całym świecie...a to tylko fragment Jego "biografii". Na ostatniej godzinie zajęć z Nim wzięliśmy udział w nagraniu trzech dwudziestominutowych programów, które będą puszczane między innymi w Indiach. Niesamowicie było zobaczyć jak Duch Święty może działać również przez telewizję. Jest tutaj kilka takich świadectw - podczas nagrania Pastor Ulf miał słowo wiedzy (taki dar Ducha Świętego, można o tym poczytać w Biblii - to z kolei taka mądra książka ;) ) o tym, że "ktoś w tej chwili jest uzdrawiany z takiego schorzenia". A po kilku miesiącach dostają informację, że ten "ktoś" oglądał program na kasecie...i został uzdrowiony :D Bóg jest niesamowity. Pierwszy program upłynął pod znakiem Słów wiedzy - tak przez 20 minut...teraz czekamy na świadectwa :D
Kolejne dni to mega interesujące zajęcia, ewangelizacja z Jane Blomem (bardzo zmieniająca myślenie, pokazująca ewangelizację jako po prostu poświęcenie swojego życia dla służenia innym, w zasadzie w każdym aspekcie. Piątek to biblijne spojrzenie na cierpienie czyli jak to z tym cierpieniem wreszcie jest! ...za to przed lekcjami zostaliśmy zaszczyceni występem chóru dziecięcego - dzieci przebrane za aniołki i królów, całe na biało, występ naprawdę profesjonalny! Po powrocie do domu w skrzynce na listy znalazłem upragniony Personnumer - numer podatkowy, ubezpieczeniowy, otwierający drzwi do normalnego egzystowania w Szwecji. W trzecim miesiącu walki z urzędnikami przyszedł przełom. Bóg jest większy...NAJWIĘKSZY. Dzięki Ci!!! (wreszcie będę mógł założyć konto bankowe i dostać kasę z mojej szwedzkiej pracy).
W sobotę wieczorem zaraz po przepysznym domowym obiedzie (ziemniaczki piure z smażoną cebulką na wierzchu, do tego gotowane buraczki i "szotbularki" - mięsne kuleczki) byliśmy na fice (tak, już znacie to słowo) u naszego przyjaciela ze Szwecji. Wspaniały czas rozmowy, dzielenia się mądrością, a na końcu modlitwy za Polskę i Panią Prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz - dzięki Bogu za nią. A żeby pokazać też coś od nas...zatańczyliśmy poloneza w takt kolędy "Bóg się rodzi" :D
Niedziela. Na nabożeństwie zespół powiększony o skład smyczkowy, dęty, organy, kotły orkiestrowe, chór w fioletowych "albach" i tradycyjne hymny adwentowe. Fajnie, że dbają tu o tradycję (bardzo to podkreślają), a jednocześnie wszystko jest takie żywe, pełne Ducha i radości, a nie "odwalania tego samego" rok po roku. Po spotkaniu targ świąteczny - łakocie, smakołyki, świąteczne ozdoby...Po południu pokaz sztucznych ogni oglądany przez chyba większość mieszkańców Uppsali ze wzgórza zamkowego...Miasto przyozdobione świątecznie, w oknach mieszkań lampki, gwiazdy, świeczniki, w ogródkach nawet drzewa przyozdobione (i kto za to wszystko płaci... :D)
Wow, co za tydzień...
a co tam u was :D





